EN → DE → PL 
↓ scroll down / nach unten scrollen / przewiń niżej
 

 

Transporting timber on sledges

Felling a tree and cutting it up used to be far more demanding than it is today, when forestry workers have access to motorised equipment. However, felling and delimbing were among the less difficult stages of timber harvesting. True strength and skill were required when it came to transporting the wood out of the forest. As a dense network of forest roads and skid trails only began to develop here in the second half of the 19th century, early woodcutters had to rely on other transport methods. In winter, they used heavy sledges.

To collect wood prepared during the summer months, the men set out into the mountains once a sufficiently thick layer of snow had formed. They carried relatively small but sturdy sledges fitted with various iron components. This was certainly no leisurely sledging – the sledges weighed around 40 kg, and the woodcutters had to carry them on their backs through deep snow to higher elevations, often in temperatures of -5 °F.

The return journey offered no relief. Once they had loaded approximately one fathom of logs weighing up to 1,000 kg onto the sledges and secured them skilfully with straps, they set off slowly and with great caution down the slope. To prevent the sledges from moving too fast, they sometimes attached an additional half-fathom of wood at the rear. Although the woodcutters constantly adjusted their descent according to snow conditions, temperature and terrain, even experienced men occasionally lost control, resulting in crushed limbs or even death. Tragic accidents during timber transport were commemorated by memorials along the skid trails, which were once a common sight in the pre-war period.

 


Holztransport auf Schlitten

Das Fällen eines Baumes und seine Aufarbeitung waren früher deutlich anspruchsvoller als heute, wo den Waldarbeitern motorisierte Technik zur Verfügung steht. Das Fällen und Entasten gehörte jedoch zu den weniger schwierigen Phasen der Holzgewinnung. Die eigentliche Kraft und Geschicklichkeit zeigten sich erst, wenn das Holz aus dem Wald transportiert werden musste. Da ein dichtes Netz von Waldwegen und Rückewegen bei uns erst in der zweiten Hälfte des 19. Jahrhunderts entstand, mussten die Holzarbeiter andere Transportmethoden wählen. Im Winter dienten ihnen massive Schlitten.

Für das im Sommer geschlagene Holz begaben sich die Männer erst bei ausreichend dicker Schneedecke in die Berge. Sie nahmen relativ kleine, aber robuste Schlitten mit verschiedenen eisernen Komponenten mit. Von einem angenehmen Schlittenfahren konnte jedoch keine Rede sein – die Schlitten wogen etwa 40 kg, und die Holzfäller mussten sie auf dem Rücken durch tiefen Schnee in höhere Lagen tragen, oft bei Temperaturen von –20 °C.

Auf dem Rückweg erwartete sie jedoch keine Erleichterung. Sobald sie etwa einen Klafter Holz mit einem Gewicht von bis zu 1.000 kg aufgeladen und geschickt mit Riemen befestigt hatten, machten sie sich langsam und äußerst vorsichtig auf den Weg den Hang hinunter. Um die Geschwindigkeit zu verringern, hängten sie manchmal noch einen halben Klafter Holz hinten an. Obwohl die Holzfäller ihre Fahrt ständig an Schneebedingungen, Temperatur und Gelände anpassten, geriet der Transport selbst erfahrenen Männern gelegentlich außer Kontrolle und endete mit zerquetschten Gliedmaßen oder sogar tödlich. Von tragischen Unfällen beim Holztransport zeugten Gedenksteine entlang der Rückewege, die in der Vorkriegszeit zahlreich zu sehen waren.

 


Zwożenie drewna na saniach

Ścięcie drzewa i jego pocięcie było kiedyś znacznie trudniejszym zadaniem niż dziś, gdy pracownicy leśni korzystają z urządzeń mechanicznych. Samo ścięcie i okrzesanie należało jednak do mniej wymagających etapów pozyskiwania drewna. Prawdziwa siła i zręczność ujawniały się dopiero wtedy, gdy trzeba było przetransportować drewno z lasu. Ponieważ gęsta sieć dróg leśnych i szlaków zwozowych zaczęła powstawać u nas dopiero w drugiej połowie XIX wieku, dawni drwale musieli wybierać inne sposoby transportu. W okresie zimowym służyły im do tego masywne sanie.

Po drewno przygotowane w miesiącach letnich mężczyźni wyruszali w góry dopiero wtedy, gdy zalegała wystarczająco gruba warstwa śniegu. Zabierali ze sobą stosunkowo niewielkie, lecz solidne sanie wyposażone w różnorodne elementy żelazne. Nie było to jednak żadne przyjemne zjeżdżanie – sanie ważyły około 40 kg, a drwale musieli je wnosić na plecach przez głęboki śnieg na wyższe partie gór, często przy mrozie sięgającym -20°C.

Podczas drogi powrotnej nie czekała ich jednak żadna ulga. Gdy załadowali na sanie około jednego sążnia polan o wadze nawet do 1 000 kg i umiejętnie umocowali je pasami, ruszali powoli i bardzo ostrożnie w dół stoku. Aby sanie nie poruszały się zbyt szybko, czasami przyczepiali z tyłu jeszcze pół sążnia drewna. Choć drwale w każdej chwili regulowali jazdę w zależności od warunków śniegowych, temperatury i ukształtowania terenu, niestety nawet doświadczonym „weteranom” zdarzało się tracić kontrolę nad zjazdem, co kończyło się zmiażdżonymi kończynami, a nawet śmiercią. O tragicznych wypadkach podczas transportu drewna na saniach świadczyły przydrożne krzyże i pomniki przy drogach zwozowych, których w okresie przedwojennym było naprawdę wiele.