EN → DE → PL 
↓ scroll down / nach unten scrollen / przewiń niżej
 

 

Resilient, poor and superstitious

The first colonists who settled the Jeseníky Mountains in the 13th century arrived in largely uninhabited forest wilderness. They built modest huts and from dawn till dusk felled trees, uprooted stumps, cut paths, measured out fields and ploughed the first furrows in the stony soil. They hunted, grazed livestock and gathered forest produce. They faced a harsh climate, baptised their children, buried their dead and slowly, year by year, transformed this land into a home.

This admirable perseverance and resilience were inherited by their descendants – the mountain people of Jeseníky – whose lives for centuries unfolded in unimaginably harsh conditions. Let us imagine, for example, a man living in a modest dwelling in Vidly or Rejvíz. Mid-19th century, January, the house buried in snow up to the roof, a child writhing with fever, on the other bed his wife in labour. Without electricity, without medicine… An ordinary case of appendicitis meant certain death. The trivial problems of today would have only made these people laugh.

Hand in hand with often distressing poverty went naturally a low level of education, and with it a belief in the supernatural. Even in the 1930s, as we learn from ethnographic studies, the vast majority of local inhabitants believed in the existence of various water and forest demons, which for the mountain people carried the same authority as Christ in the church.

However, the main occupation of these people was not contemplation of spiritual matters, but work. Work and more work, in many different forms. Let us therefore follow in the footsteps of the crafts practiced by the old inhabitants of the Jeseníky Mountains…

 


Zäh, arm und abergläubisch

Die ersten Kolonisten, die im 13. Jahrhundert das Altvatergebirge besiedelten, kamen in meist menschenleere Waldwildnisse. Sie errichteten einfache Hütten und fällten vom Morgengrauen bis zur Dämmerung Bäume, rodeten Baumstümpfe, schlugen Wege, vermassen Felder und pflügten in steinigem Boden die ersten Furchen. Sie jagten, weideten Vieh und sammelten Waldfrüchte. Sie trotzten dem rauen Klima, tauften Kinder, begruben ihre Toten und verwandelten diese Landschaft langsam, Jahr für Jahr, in ihre Heimat.

Diese bewundernswerte Ausdauer und Zähigkeit erbten ihre Nachkommen, deren Leben sich über Jahrhunderte unter unvorstellbar harten Bedingungen abspielte. Versetzen wir uns etwa in einen Mann, der in einem bescheidenen Haus in Vidly (Gabel) oder Rejvíz (Reihwiesen) lebt. Mitte des 19. Jahrhunderts, Januar, das Haus bis zum Dach eingeschneit, ein Kind windet sich im Fieber, auf dem anderen Bett liegt die Ehefrau in den Wehen. Ohne Elektrizität, ohne Medikamente… Eine gewöhnliche Blinddarmentzündung bedeutete den sicheren Tod. Über die kleinlichen Probleme der heutigen Zeit hätten diese Menschen nur gelacht.

Hand in Hand mit der oft quälenden Armut ging natürlich ein niedriges Bildungsniveau und damit auch der Glaube an das Übernatürliche. Noch in den 1930er Jahren, wie wir aus ethnografischen Arbeiten erfahren, war die überwiegende Mehrheit der hiesigen Bevölkerung von der Existenz verschiedenster Wasser- und Walddämonen überzeugt, die für die Bergbewohner dieselbe Autorität darstellten wie Christus in der Kirche.

Der Hauptinhalt des Lebens dieser Menschen war jedoch nicht das Nachdenken über geistige Dinge, sondern die Arbeit. Arbeit und wieder Arbeit, in den verschiedensten Formen. Begeben wir uns also gemeinsam auf die Spuren der Handwerke, denen sich die alten Bewohner des Altvatergebirges widmeten…

 


Wytrwali, ubodzy i przesądni

Pierwsi koloniści, którzy w XIII wieku zasiedlali góry Jesioników, przybywali do przeważnie bezludnych gęstych lasów. Budowali skromne chaty i od świtu do zmierzchu ścinali drzewa, karczowali pnie, przecinali ścieżki, wytyczali pola, orali pierwsze bruzdy w kamienistej glebie. Polowali, wypasali bydło, zbierali leśne owoce. Stawiali czoła surowemu klimatowi, chrzcili dzieci, grzebali zmarłych i powoli, rok po roku, przekształcali tę krainę w dom.

Tę godną podziwu wytrwałość i odporność odziedziczyli po nich ich potomkowie – górale jesioniccy, których życie przez stulecia toczyło się w niewyobrażalnie trudnych warunkach. Wyobraźmy sobie na przykład mężczyznę mieszkającego w skromnym domu w Vidly lub na Rejwizie. Połowa XIX wieku, styczeń, chata zasypana śniegiem aż po dach, dziecko miota się w gorączce, na drugim łóżku żona w bólach porodowych. Bez elektryczności, bez lekarstw… Zwykłe zapalenie wyrostka robaczkowego oznaczało pewną śmierć. Błahym problemom współczesności ci ludzie jedynie by się śmiali.

Ramię w ramię z często uciążliwą biedą szedł naturalnie niski poziom wykształcenia, a wraz z nim wiara w zjawiska nadprzyrodzone. Jeszcze w latach 30. XX wieku, jak dowiadujemy się z prac etnograficznych, zdecydowana większość tutejszych mieszkańców była przekonana o istnieniu rozmaitych wodnych i leśnych demonów, które dla górali stanowiły taki sam autorytet jak Chrystus w kościele.

Głównym zajęciem tych ludzi nie było jednak rozważanie spraw duchowych, lecz praca. Praca i znów praca, w najróżniejszych formach. Wyruszmy więc wspólnie śladami rzemiosł, którymi zajmowali się dawni górale jesioniccy…