EN → DE → PL ↓ scroll down / nach unten scrollen / przewiń niżej
Gathering forest fruits and herbsAs soon as the men set off with the morning mist to fell trees or produce charcoal, their wives – once household chores were finished – would head into the depths of the forest with their children. They gathered wild strawberries, raspberries, lingonberries, blueberries, blackberries, and in the Rejvíz area also wild cranberries. For this demanding work, which required them to bend all day and walk many kilometres, children usually received no proper reward. The fragrant contents of their cups and baskets were not meant for them, but provided an essential additional income for their families. Once enough fruit had been collected, poor mothers wrapped it in cloths and set off for town, where they sold everything – most often raw, sometimes processed into jams or flavourful syrups. Mushrooms were gathered for the same purpose. In the autumn months, collectors also picked the dark blue berries of juniper, from which a juice called Kråånlabeersåft was prepared. According to sources, these berries were believed to possess remarkable healing properties and were used by mountain inhabitants for digestive problems or as a disinfectant. A separate chapter was, of course, the gathering of medicinal herbs. As Anton Peter wrote, the ravines and slopes around Praděd were literally teeming with herbalists and root gatherers during the summer months. People bought their products in large quantities – whether in the form of dried herbal teas, strong spirits, or various pouches filled with supposedly magical herbs believed to protect against illness and the evil eye.
Sammeln von Waldfrüchten und KräuternSobald die Männer mit dem Morgennebel zum Holzfällen oder zur Holzkohlenherstellung aufbrachen, machten sich ihre Frauen – sofern die Hausarbeit erledigt war – mit den Kindern in die Tiefen des Waldes auf. Sie sammelten Walderdbeeren, Himbeeren, Preiselbeeren, Heidelbeeren, Brombeeren und in der Umgebung von Rejvíz (Reihwiesen) auch die Früchte der wilden Moosbeere. Für diese anstrengende Arbeit, bei der sie sich den ganzen Tag bücken und viele Kilometer zurücklegen mussten, erhielten die Kinder meist keine angemessene Belohnung. Der duftende Inhalt ihrer Becher und Körbe war nämlich nicht für sie bestimmt, sondern stellte einen wichtigen Nebenverdienst für die Familien dar. Sobald die armen Frauen genügend Früchte gesammelt hatten, wickelten sie diese in Tücher und machten sich auf den Weg in die Stadt. Auf dem Markt verkauften sie alles, meist in rohem Zustand, manchmal auch zu Marmeladen oder schmackhaften Sirupen verarbeitet. Zu demselben Zweck wurden auch Pilze gesammelt. In den Herbstmonaten sammelten die Menschen auch die dunkelblauen Früchte des Wacholders, aus denen ein Saft namens Kråånlabeersåft hergestellt wurde. Laut den Quellen wurden diesen Beeren außergewöhnliche Heilkräfte zugeschrieben, und die Bergbewohner nutzten sie bei Verdauungsbeschwerden oder als Desinfektionsmittel. Ein eigenes Kapitel stellte selbstverständlich das Sammeln von Heilkräutern dar. Wie Anton Peter schrieb, wimmelten die Schluchten und Hänge rund um den Praděd in den Sommermonaten förmlich von Kräutersammlern und Wurzelsammlerinnen. Die Menschen kauften ihre Erzeugnisse in großen Mengen – sei es in Form getrockneter Teemischungen, starker Branntweine oder verschiedener Säckchen mit angeblich zauberhaften Kräutern, die vor Krankheiten und Verhexung schützen sollten.
Zbieranie leśnych owoców i ziółGdy tylko mężczyźni wraz z poranną mgłą wyruszali ścinać drzewa lub wypalać węgiel drzewny, ich żony – jeśli miały już wykonane prace domowe – udawały się z dziećmi w głąb lasu. Zbierały poziomki, maliny, borówki brusznice, borówki czarne, jeżyny, a w okolicach Rejwizu także owoce dzikiej żurawiny. Za tę wymagającą pracę, przy której przez cały dzień schylały się i pokonywały dziesiątki kilometrów, dzieci zazwyczaj nie otrzymywały należnej nagrody. Pachnąca zawartość ich kubków i koszyków nie była bowiem przeznaczona dla nich, lecz stanowiła niezbędny dodatkowy dochód dla rodzin. Gdy ubogie matki zgromadziły wystarczającą ilość owoców, zawijały je w chusty i udawały się do miasta. Na targu sprzedawały wszystko, najczęściej w postaci surowej, czasem także przetworzonej w marmolady czy smaczne syropy. W tym samym celu zbierano również grzyby, w dawnych Jesionikach przede wszystkim rydziki i smardze. Jesienią zbieracze sięgali także po ciemnoniebieskie owoce jałowca, z których przygotowywano sok zwany Kråånlabeersåft. Według źródeł przypisywano tym jagodom niezwykłe właściwości lecznicze, a górale wykorzystywali je przy dolegliwościach trawiennych lub jako środek dezynfekujący. Osobny rozdział stanowił oczywiście zbiór ziół leczniczych. Jak pisał Anton Peter, wąwozy i zbocza w okolicach Pradziadu w miesiącach letnich dosłownie roiły się od zielarzy i zbieraczek korzeni. Ludzie kupowali ich produkty na dużą skalę – zarówno w postaci suszonych mieszanek herbacianych, mocnych nalewek, jak i różnych woreczków z rzekomo czarodziejskimi ziołami, które miały chronić przed chorobami i urokami. |